2004

WspominaMY

Z wielu powodów to była zupełnie wyjątkowa edycja Festiwalu. Z jednej strony, pełna nieskrępowanej energii i znakomitej zabawy przy dźwiękach reggae, z drugiej strony przesycona klimatem mistycyzmu i przenikania się różnych kultur. Oprócz różnych odmian muzyki reggae był amerykański szaman muzyczny, Don Conreaux, grający na swoich tajemniczych gongach, indiańskie tańce Indios Bravos, peruwiańscy Indianie, a bułgarski folk mieszał się z jamajskim reggae i ska. Ta mieszanka spodobała się jednak publiczności, która coraz liczniej pojawiała się na festiwalowych koncertach. Warto też wspomnieć koncert zaczynających dopiero swoją karierę nawijaczy z Vavamuffin, którzy mimo bardzo późnej pory porwali do tańca publiczność oraz reggowej gwiazdy jednego sezonu – czyli Sidneya Polaka, a także dynamicznej mieszance ska i reggae spod znaku Całej Góry Barwinków. 

Na Reggae na Piaskach 2004 zagrali : Bez Ogrodu, Fari, Don Conreaux (USA), Indios Bravos, Sidney Polak, Lion Vibrations, Cała Góra Barwinków, Vavamuffin. ETNO EKO FEST: Eko Fest: Brava Cherra (Peru) i Krzysztof Jarmużek, Terra Balkan Folk (Bułgaria) Crotoschino

 reggae baner 2004 małe

Koncerty odbywały się pod wielkim namiotem, który uniezależnił organizatorów od pogody. Malownicze położenie, przestrzeń dookoła i jednocześnie wszystko, czego potrzeba: jedzenie, picie, sanitariaty – to wszystko sprawia, że ostrowski ośrodek nad jeziorem Piaski Szczygliczka to wręcz wymarzone miejsce dla takich imprez plenerowych. Na publiczność czekało również bezpłatny, 4-stronicowy dodatek do Kuriera Ostrowskiego o festiwalu, wielki ekran na którym transmitowany był koncert oraz mnóstwo stoisk z płytami, koszulkami i innymi pamiątkami festiwalowymi.

W roku 2004 ostrowski festiwal był szeroko reklamowany w całej Polsce. Informacje o ,,Reggae na Piaskach” można było znaleźć na wszystkich najważniejszych portalach internetowych zajmujących się kulturą niezależną. Na internetowej stronie Kuriera www.kurier.zapis.net.pl i portali potworzyły się nieformalne fora dyskusyjne, na których ludzie z całej Polski umawiali się na festiwal, szukali transportu, miejsc w namiocie do spania i dzielili się wrażeniami i oczekiwaniami. O festiwalu mówiły i pisały również największe polskie media: Newsweek, Angora, Gazeta Wyborcza, RMF FM i wiele innych. Szeroko informowały media regionalne i lokalne. Dzięki temu, na darmowym polu namiotowym dla festiwalowych gości pierwsze namioty pojawiły się już na dwa dni przed koncertem. Przyjechali do Ostrowa młodzi ludzie z całej Polski: ze Szczecina, Gdańska, Szklarskiej Poręby, Warszawy, Bielska Białej i wielu innych miast. Świadczy to, że ostrowski festiwal stał się jedną z największych imprez tego gatunku w Polsce.

 

Koncertowe wibracje

IM007088

Festiwal rozpoczął zespół Bez Ogrodu – pierwsza od ok. 15 lat, czyli od czasu zespołu Rokosz, ostrowska formacja grająca reggae. Ich występ ubarwiły oryginalne instrumenty: bębny oraz didjeridu – instrument używany przez australijskich Aborygenów, a dwa ostatnie utwory rozruszały publiczność.

IM007093

Po ostrowianach na scenie pojawił się kolejny wielkopolski zespół – Fari z Leszna. Zagrali bardzo solidne, mocno energetyczne reggae, które w ich wykonaniu brzmiało znacznie lepiej, niż w nagraniach studyjnych. Publiczność ciepło przyjęła ich występ.

IM007103

Zupełnie wyjątkowe klimaty zapanowały, gdy na scenie pojawił się amerykański mistrz gry na gongach Don Conreaux. Ten wymykający się schematom artysta ,,zaczarował” ostrowską publiczność. Egzotyczne dźwięki jego olbrzymich gongów, tybetańskich mis akustycznych, używanych do wydobywanie dźwięków muszli, rogów dzikich zwierząt i innych egzotycznych instrumentów zostały wykorzystane do ,,kąpieli w gongu” jak Don nazywa swoje muzyczno – terapeutyczne seanse. O dziwo, rozbawiona publiczność doskonale przyjęła jego występ. To były jedyne chwile, gdy kolorowy tłum na Piaskach nie tańczył, tylko stał i słuchał.

IM007129

Po Donie przyszła kolej na bodaj najmocniejsze uderzenie sobotniego wieczora. Największy aplauz wywołał koncert formacji Indios Bravos założonej przez Gutka i Piotra Banacha, byłego gitarzystę zespołu Hey. Istnieją dopiero ok. 2 lata, ale już wypracowali sobie własną, oryginalną formułę muzyczną. Nie trzymają się ściśle reggae’owej stylistyki ani w warstwie muzycznej, ani tekstowej. Efekt był wręcz porażający. Gutek to chyba najlepszy głos reggae w Polsce (gdyby tak jeszcze ciut więcej charyzmy?), Banach i koledzy to doświadczeni muzycy, więc zespół solidnie zapracował sobie na miano jednego z najlepszych polskich zespołów tego szeroko rozumianego gatunku. A gdy na scenie pojawili się tancerze w strojach Indian północnoamerykańskich, to już była niemal magia?

IM007153

Bardzo solidnie zaprezentował się inny doświadczony muzyk – Sidney (a właściwie Jarek ) Polak, na co dzień perkusista T.Love, który nagrał w tym roku swoją pierwszą, świetnie przyjmowaną płytę.  Jeden z krytyków napisał, że jst ona przykładem ,,artystycznego wampiryzmu??, bo Sidney wyssał talent do pisania dobrych piosenek od Muńka Staszczyka. Czy tak właśnie było nie wiemy, ale 45 minut przesyconego rytmem i muzycznymi ,,kolorkami?? ragga z ciekawymi tekstami to był po prostu kawałek dobrej muzyki z pogranicza reggae.

IM007163

Więcej można było się było chyba spodziewać po formacji Lion Vibrations. Niespecjalnie oryginalne silenie się na granie roots reggae, najbardziej zbliżonej do korzeni gatunku odmiany reggae, nie porwało publiczności, choć bardzo starał się o to wokalista. Oryginalny był tylko skład zespołu z dziewczynami grającymi na basie i saksofonie.

IM007184

Bardzo przyjemną niespodziankę sprawiła za to grająca gorące rytmy ska formacja Cała Góra Barwinków. To gatunek pasujący do jamajskich rytmów, z charakterystycznie podcinanym, szybkim rytmem i silnie zaznaczoną sekcją instrumentów dętych. Młodzi muzycy pokazali, że w tym stylu można zagrać niemal wszystko; od tematów z polskich seriali telewizyjnych, po polską klasykę, czyli utwór nieistniejącego już zespołu RAP.

IM007199

Choć na dworze już świtało, to publiczność entuzjastycznie przyjęła melodeklamacje w rytmach raggamuffin warszawskiej formacji Vavamuffin. Raggamuffin to gatunek łączący korzenie reggae z rapem, hip ? hopem i innymi gatunkami. Warszawscy DJ-e z szanowanym przez wszystkich Pablem i Regeneratorem na czele śpiewali, deklamowali im prozaizowali o niemal wszystkim; od Kazimierza Deyny, po ostrowski festiwal. Gdy schodzili ze sceny dochodziła godzina 4.30, a kilkaset osób nadal chciało tańczyć.

***

Obejrzyj galerię zdjęć z Festiwalu Reggae na Piaskach 2004 

   

Sugerujemy oglądanie w trybie pełnoekranowym

 

Folkowe uspokojenie

IM007253

Miłośnicy spokojniejszych klimatów musieli poczekać na następny dzień festiwalu, przygotowany przez Krzysztofa Wodniczaka z poznańskiego Stowarzyszenia Muzycznego ,,Brzmienia”. Ten z urodzenia i zamiłowania ostrowianin ma wprawdzie reggae ,,we krwi”, bo kilkanaście lat temu wymyślił i organizował festiwale ,,Reggae nad Wartą”, ale w niedzielę przywiózł do swojego rodzinnego miasta zestaw ciekawych wykonawców innych gatunków. Choć znaczna część ,,wymęczonej” sobotnim koncertem publiczności już wyjechała, to kilkaset osób chętnie słuchało znacznie spokojniejszych dźwięków. Etniczny kolaż muzyki andyjskiej indyjskiej i elektronicznych dźwięków zaprezentował Brava Cherra z Peru i Krzysztof Jarmużek. Najbardziej żywiołowo tego dnia zagrali gorące bałkańskie rytmy Terra Balkan Folk z Bułgarii, oprócz których na scenie zaprezentowali się  Crotoschino i inni.

 

Obejrzyj galerię z Etno Eko-Festu w ramach Festiwalu Reggae na Piaskach 2004

Sugerujemy oglądanie w trybie pełnoekranowym

 

*****

Don Conreaux  - muzyczny szaman od kąpieli w gongach

IM007253

Jest w nim trochę z magika, z indiańskiego szamana, a trochę z psychoterapeuty i artysty. I to wyjątkowego, wymykającego się wszelkim gatunkom i stylom. Don Conreaux  - amerykański mistrz gry na gongach i innych egzotycznych instrumentach gościł przez kilka dni w Ostrowie, na festiwalu Reggae na Piaskach. Towarzyszyliśmy mu podczas koncertów i warsztatów na ostrowskich Piaskach i podczas otwarcia pierwszego w świecie dziecięcego Ogrodu Dzwonów Pokoju.

 

Choć budzi mieszane uczucia i emocje, to jednego nie można mu odmówić – Don Conreaux budzi swoją sztuką i osobowością zainteresowanie. Niewysoki, drobny mężczyzna w mocno już dojrzałym w wieku, z długimi, siwiejącymi włosami, przez cały czas wizyty w Ostrowie otoczony był wianuszkiem zapatrzonych i zasłuchanych w jego słowa kobiet i mężczyzn z

Instytutu Waleologii, który go zaprosił do Polski. Mówił zawsze bardzo spokojnym, czasem wręcz monotonnym głosem, którego potrafił używać również w niekonwencjonalny sposób.

Już od kilku miesięcy było wiadome, że Don Conreaux będzie specjalnym gościem Festiwalu ,,Reggae na Piaskach”. Krzysztof Wodniczak, pomysłodawca i organizator odbywającego się drugiego dnia festiwalu Etno Eko Festu skojarzył przedstawicieli Instytutu z prezydentem Jerzym Świątkiem i –  tak powstał pomysł zorganizowania w Ostrowie Ogrodu Dzwonów Pokoju.

Feng shui przy Wieży Ciśnień

Ogrody Dzwonów Pokoju to strefy ciszy i spokoju, w których przestrzeń zorganizowana jest w oparciu o feng-shui oraz starożytną geometrię i geomancję. Takie ogrody powstały już w Australii i Anglii. Rozmieszczono w nich specjalnie dostrojone dźwiękowe rzeźby oraz dzwony, skonstruowane wyłącznie z przeznaczonego do de-mobilu starego sprzętu wojskowego. Instrumenty można za pomocą dźwięku wprowadzić w rezonans.

Don przywiązuje do swych ogrodów dużą wagę i lubi sam dopilnować, by wszystko było, jak sobie wymyślił. W tym celu dwa dni przed festiwalem przyjechał do Ostrowa z Aidenem McIntyre. W urzędzie spotkał się z prezydentem miasta, któremu przedstawiciel swój pomysł i przeprowadził wizję lokalną. Początkowo Ogród Dzwonów Pokoju miał powstać w Parku Miejskim przy urzędzie, ale ostatecznie Don wybrał park 3 Maja, a konkretnie sporą polanę opodal placu zabaw dla dzieci. To zapewne z tego względu powstał pomysł, by własnie w Ostrowie postawić jego dziecięcą wersję.

Ostrów na środku świata

W Ostrowie Don rozpoczął najpierw od wyznaczenia dużego, ok. 30-metrowego kręgu. To właśnie na jego środku stanie Dzwon Pokoju – muzyczno plastyczna instalacja z pacyfistycznym przesłaniem. Wokół wyznaczono dokładnie cztery strony świata, gdzie później staną odpowiednio oznaczone kamienie oraz tablice z zaznaczonymi na nich odległościami do różnych miast na całym świecie.

Niedzielne otwarcie

W samo południe w niedzielę 11 lipca w kręgu wyznaczonym przez Dona stanęło kilkadziesiąt osób. Byli muzycy z różnych stron świata: kapela ludowa z Gorzyc, muzyk z peruwiańskich Andów, bułgarski zespół folkowy, ostrowscy urzędnicy, młodzież, dzieci i przypadkowi przechodnie, zaintrygowani tym, co się tam działo. Don, niczym mistrz ceremonii, objaśnił na czym polega jego idea Ogrodów Dzwonów Pokoju. Potem wraz z innymi zakopał w miejscu gdzie stanie wkrótce dzwon swoje specjalne pacyfistyczne przesłanie. Niezwykła była chwila, gdy amerykański artysta i performer zaczął wydobywać przenikliwe dźwięki ze swych gongów, a potem ,,dyrygował?? bułgarskimi, polskimi i peruwiańskimi muzykami stojąc w centrum swojego ? a właściwie już naszego ? Ogrodu Pokoju. A to wszystko w ostrowskim parku, obok placu zabaw i bujnych drzew z których dzieci jesienią zbierają kasztany?

Kąpiel w gongach

W niedzielę Don Conreaux poprowadził w ramach etno Eko Festu warsztaty, podczas których zaprezentował swoje instrumenty z różnych stron świata i ich terapeutyczne działanie. Każdy chętny mógł dotknąć i spróbować wydobyć dźwięk z oryginalnej trąby zrobionej z rogu afrykańskiej antylopy, albo z muszli pochodzącej z Filipin. W rękach uczestników festiwalu zabrzmiały dzwoneczki używane przez tybetańskich mnichów, flety zrobione na wzór instrumentów używanych przez Indian Ameryki Północnej. Najbardziej efektowne były jednak oczywiście olbrzymie chińskie gongi. Don przekonywał, że wprawione w ruch, wydobywają wibracje mające terapeutyczne działanie, usuwające stres i zmęczenie. Kilkadziesiąt osób pod wielkim namiotem na Piaskach zdecydowało się to sprawdzić na sobie. Nikt nie narzekał, gdy ogłuszające dźwięki gongów przeszywały ich ciała z odległości kilku metrów. Potem uczestnicy tych ,,kąpieli w gongach” jak nazywa Don swoje seanse,  mówili o swoich wrażeniach. Dla jednych były one tak mocne, że aż się ich bali, inni mówili raczej o przyjemnych wibracjach. Don tłumaczył, że to naturalne iż każdy odczuwa dźwięk gongów inaczej.

To chyba prawda, bo warto raz jeszcze przypomnieć jeszcze jeden niemal magiczny moment jego wizyty w Ostrowie. W środki pierwszego dnia festiwalu ,,Reggae na Piaskach” cała publika pełna młodych, rozbawionych ludzi, jak zahipnotyzowani słuchała, jak Don Concereaux gra z Aidenem  na swoich gongach. Można wierzyć w ich uzdrawiającą moc, albo nie, ale Don naprawdę zostawił po sobie w Ostrowie coś dobrego.