Reggae w Polsce

POCZĄTKI POLSKIEGO REGGAE WEDŁUG RUTY  

 Tekst przygotowany specjalnie na koncert „30 lat reggae w Polsce” na Festiwalu Reggae na Piaskach 2013 przez Krzysztofa „Symeona Rutę” Rucińskiego, wokalistę zespołu Gedeon Jerubbaal

Izrael_kaseta

Wprowadzenie – skąd się wzięło reggae w PRL?

Muzyka reggae stanowi od 30 lat nieodłączny element polskiej sceny niezależnej. Jest bodaj jedynym gatunkiem, który – mimo ogromnej popularności i komercyjnego potencjału -  nie sprzedał się, nie rozdrobnił, nie zapomniał o swoich społecznych korzeniach i duchowym pozytywnym przesłaniu. Trudno w to uwierzyć, ale w latach 80. Polska stała się (po Jamajce i Londynie) głównym ośrodkiem roots reggae na świecie, jeśli brać pod uwagę ilość grających zespołów oraz dorocznych tematycznych festiwali. Warto zatem przyjrzeć się dokładniej zjawisku, spróbować prześledzić historię jego rozwoju, wyznaczyć punkty zwrotne i przypomnieć ludzi którzy w nim uczestniczyli oraz miejsca jakie były z nim związane.

 

Reggae nie przywędrowało do Polski bezpośrednio z Jamajki. Niewielu było w kraju „oświeconych”, którzy w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych wiedzieli coś o reggae i słuchali Boba Marleya, Burning Speara czy Lee „Scratch” Perry’ego. Kilku podróżników, kilku emigrantów, którzy otarli się o Karaiby z jakiegokolwiek powodu, paru fascynatów czarną muzyką etniczną, dzięki którym reggae zaczęło istnieć w rzadkich i nieregularnych audycjach radiowych, jeśli odpowiedni ludzie mieli przypadkiem dostęp do radiostacji i czasu antenowego. Potrzeba było punkowej rewolty w Londynie oraz światowego sukcesu Marleya. Przede wszystkim jednak, ważna była eksplozja muzyki reggae w środowiskach jamajskich emigrantów w dużych przemysłowych miastach Wielkiej Brytanii w atmosferze kryzysu i rosnących napięć na tle rasowym: tych dwóch czynników które sprawiły, iż biały punk i czarne reggae zjednoczyły się symbolicznie w misji protestu przeciwko społecznej nietolerancji, politycznej opresji i ekonomicznej eksploatacji, jakich doświadczała młoda generacja Brytyjczyków w drugiej połowie lat 70. Co więcej, jamajskie ska było już przynajmniej od dekady muzyką i tańcem skinheadów, którzy w tamtych latach reprezentowali po prostu ciężko pracującą klasę robotniczą i niewiele mieli wspólnego z faszystowskimi ideologiami jakie zmanipulowały i zdegradowały cały ruch nieco później.

 

Punky – reggae party

Reggae przywędrowało zatem do Polski z Londynu razem z muzyką punkową i zespołami, jak The Jam czy The Clash, które grały punk i roots na jednym oddechu oraz całą falą multi-etnicznych kapel ska z The Specials, Madness and The Selectors na czele. Inne było gospodarczo-polityczne podłoże i inna kulturowo-artystyczna dynamika w naszym kraju. Niemniej, już na początku lat osiemdziesiątych mieliśmy w Polsce całą generację punkowo-nowofalowych zespołów, z których wiele (za przykładem Deadlocka, Kryzysu czy Tiltu) umieszczało w swoim repertuarze surowe kawałki reggae: wciąż toporne i szukające, bez osadzonego basu i swingującej pulsacji, ale już dryfujące w kierunku roots i -co więcej- dubu. Punk, new wave, roots reggae: wszystko to było muzyką nową i niezależną, młodą i jakże różną od gierkowskiej Muzyki Młodej Generacji, a co najważniejsze, muzyką która niosła głos prawdziwie zbuntowanego pokolenia, wyzwanie rzucone autorytetom oraz ich ideologicznej i instytucjonalnej korupcji, chęć obnażenia kompromisów i hipokryzji, represji, niesprawiedliwości i przestępstw, które były wtedy osnową życia prywatnego oraz społecznej organizacji polskiego państwa ludowego od ponad trzydziestu lat.

W Polsce, blisko trzy lata zabrało polskim kontestatorom po jednej i po drugiej stronie sceny zrozumienie tego, iż reggae ma w sobie niezwykle konstruktywny potencjał, że może znaczyć więcej, niż stymulowanie buntu poprzez społeczną dezaprobatę i artystyczną prowokację. Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 oraz towarzysząca mu brutalna represja swobód obywatelskich zdefiniowało świadomość Polaków w pierwszych latach dekady 80. Ponownie zaostrzona cenzura wraz z wszechobecną kontrolą programową imprez, koncertów i festiwali (nie wspominając już nawet o środkach masowego przekazu) zepchnęły punkową ekspresję i niezależną ideologię do autentycznego podziemia, pogrążając przy tym całe społeczeństwo w marazmie i kulturalnej depresji. Jedną z nieprzewidzianych artystycznych reakcji na odebranie młodym muzykom możliwości tradycyjnej wypowiedzi, była nagła emancypacja reggae do rangi nowego i niezależnego stylu muzycznego z własną estetyką i filozofią wyrażaną poprzez teksty pełne oryginalnych (jeśli nie egzotycznych) idei, przekonań oraz ukrytych w formie biblijnych przypowieści ataków na polityczną rzeczywistość.

Rok 1983 był rokiem przełomowym, rokiem eksplozji polskiego reggae, muzyki unikalnej i nowej (choć zainspirowanej oczywiście jamajskimi i brytyjskimi artystami), kolejnej po jazzie i bluesie etnicznej hybrydy, poświęconej jednak naszym problemom i wyrażonej w naszym języku. Pierwsze zespoły nowego kulturowego zjawiska to bez wątpienia Bakszysz, Izrael, Daab i Gedeon Jerubbaal, po których (a w wielu przypadkach równocześnie, tyle że z mniejszym początkowym impaktem) polski ruch reggae budowały dziesiątki oryginalnych i utalentowanych zespołów, takich jak Galago, Miki Mausoleum, Rastarr, The Rangers, Kultura, Niepodległość Trójkątów, RAP, Ro-kosz czy Immanuel, jeśli wspomnieć tylko kilka z tych, które istniały już w roku 1984.

daab

Cała dekada lat 80. należała właściwie do reggae, eksplozja była nieporównywalna z jakimkolwiek innym stylem, a co najważniejsze spontaniczna i prawdziwa w swoim twórczym procesie. Kapele rosły jak grzyby po deszczu, tematyczne festiwale w różnych miastach i regionach ściągały na koncerty tysiące słuchaczy i stawały się naturalnym miejscem spotkań młodych ludzi rok po roku; w Warszawie, Brodnicy i Gorzowie Wielkopolskim wiosną i latem; w Poznaniu, Krakowie i Gliwicach jesienią i zimą.

Plakat

Muzyka oraz związany z nią ruch i jego filozofia były na tyle mistyczne i wieloznaczne, iż przechodziły przez sito jak zawsze zagubionej cenzury, nie podbijały jednak kieszeni decydentów państwowej fonografii. Trzy długie krążki (Izrael, DAAB) oraz garść singli i składanek, jakie wydane zostały przez oficjalne instytucje w latach 80. nie odzwierciedlają rzeczywistej pozycji reggae jako gatunku i ruchu kształtującego świadomość społeczną młodej generacji w tamtym okresie. Dreadlocki, rastafarianizm i trójkolorowe parafernalia; marijuana i medytacja; wegetarianizm; rasowa i religijna tolerancja, a także generalny zwrot w kierunku swobodnych duchowych poszukiwań zagościły na stałe w świadomości młodych Polek i Polaków. Poza dreadlockami i fascynacją Afryką, żaden z elementów nie był być może absolutnie nowy, żaden też (szczególnie dreadlocki i afrykańsko-jamajskie konotacje) nie stały się masowym wzorcem wyglądu i zachowania. Najważniejsze było to, iż w dominującej atmosferze marazmu, obojętności, korupcji i degradacji, tej paraliżującej atmosferze zawieszenia i niepewności, reggae stworzyło dla wielu młodych ludzi moralną bazę i duchową determinację, niezbędne do stawienia czoła kolejnym zmianom, które już spadały na kraj w formie gwałtownego politycznego tsunami.

Rok 1989 był w Polsce końcem długiej epoki odgórnie narzucanego porządku i centralnie planowanych inicjatyw. Upadek zdegenerowanego komunizmu przyjęty był w całym kraju z wielkim entuzjazmem, ogłaszał albowiem początek wszelkich wolności, tych politycznych i ekonomicznych, artystycznych i wyznaniowych. Oczywiście, te najgłębsze nadzieje większości społeczeństwa nigdy nie zostały spełnione, nowy system gospodarczy zastąpił stary, ci dotychczas ciemiężeni zaczęli ciemiężyć innych, a propagowane przez komunistycznych biurokratów laicki oportunizm i bigoteryjna religijna tolerancja ustąpiły miejsca reakcjonistycznemu reżimowi katolickich wartości. Co najważniejsze, zdegradowane w oczach samych zainteresowanych egalitarne społeczeństwo stagnacji i beznadziei przeistoczyło się -niemal z dnia na dzień- w krainę niewyczerpanych możliwości, legalne stało się nagle handlowanie czymkolwiek, otwieranie nowych firm, zamykanie stoczni i sprzedawanie kopalń; zaczęto zwalnianiać rzesze niepotrzebnych, nastapił nieunikniony podział na bogatych i biednych, na korzystające z nowej sytuacji elity oraz masy nie potrafiących się zaadaptować.

Równoległy proces wyraźnie zarysował się na rynku muzycznym; ideologię zastąpiła mamona, artystyczne i intelektualne poszukiwania tak często blokowane  przez dawnych decydentów zamieniły się nagle w obowiązek kariery i sukcesu za wszelką cenę. Wielka Piątka międzynarodowych koncernów płytowych otwierała wrota możliwości, stawiając w nich jednak nowego cenzora, teraz kalkulujacego potencjalne zyski i straty zamiast szukać antysystemowych  aluzji. Polskie reggae po raz kolejny nie znalazło uznania w oczach decydentów, nigdy go też jednak nie szukało: roots, rap, dance-hall, ska oraz inne semi-punkowe hybrydy znalazły artystyczne ujście, poparcie i dystrybucję na muzycznym rynku niezależnym, wydawały kasety i kompakty niemal na własny koszt, by później sprzedawać je w trakcie koncertów i festiwali ze stoisk lub bezpośrednio z plecaków dystrybutorów. W praktyce, wygląda to tak do dzisiaj. Oszczędzone komercyjnej pokusy środowisko polskiego reggae ma się nadal bardzo dobrze, jest ciągle zdrowe (w sensie przekonań i ideologii), nieskażone cynizmem najemnego popowego wyrobnika; muzyka wciąż tworzy stymulujące wibracje, pozytywne lub prowokujące, niosące radość i zapomnienie lub wręcz przeciwnie, głęboko zaangażowaną medytację. Zespoły nieczęsto nagrywają płyty, zdobywając popularność i potwierdzając swój poziom w trakcie cyklicznych tematycznych festiwali, dokładnie tak, jak pionierzy polskiego reggae robili to trzydzieści lat temu.

 

Posłuchaj oryginalnych nagrań pierwszych polskich zespołów reggae z początków lat 80.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8